• Klawisze dostępności
    Przejdź do treści:
    Alt
    1
    Mapa witryny:
    Alt
    2
    Wersja tekstowa:
    Alt
    3
    Wersja kontrastowa:
    Alt
    4
    Wyszukiwarka:
    Alt
    5
    * Na Macu zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)
  • Mapa witryny
  • Klawisze dostępności
    Przejdź do treści:
    Alt
    1
    Mapa witryny:
    Alt
    2
    Wersja tekstowa:
    Alt
    3
    Wersja kontrastowa:
    Alt
    4
    Wyszukiwarka:
    Alt
    5
    * Na Macu zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)
  • Mapa witryny

Profesor Teodor Paliczka

(1937 - 2009)

Teodor Paliczka urodził się 17 lipca 1937 r. w Piasku k. Pszczyny jako czwarty syn Augustyna i Marii z d. Warzecha. Ojciec Teodora był mistrzem murarskim, a matka zajmowała się gospodarstwem domowym. Wychowywany był przez oboje rodziców z wyjątkiem lat okupacji, kiedy Jego wychowaniem zajmowała się tylko matka. Ojciec – uczestnik trzech Powstań Śląskich – wywieziony został na przymusowe roboty do Niemiec.

Teodor do szkoły podstawowej uczęszczał w Piasku (1943-1951), a do Liceum Ogólnokształcącego im. B. Chrobrego w Pszczynie (1951-1955). Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości i zdaniu egzaminów wstępnych w 1955 r. Teodor rozpoczął studia matematyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Katowicach, które ukończył w 1959 r. Pracę magisterską p.t. „Dyskusja porównawcza układu twierdzeń planimetrycznych w różnych podręcznikach” napisał pod kierunkiem doc. dra Antoniego Wakulicza.

Bezpośrednio po ukończeniu studiów rozpoczął pracę w VIII Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Skłodowskiej Curie (wówczas im. W. Piecka) w Katowicach, gdzie pracował do końca swojego życia z przerwą w latach 1976-1990. W okresie od 1966 do 1976 pełnił funkcję zastępcy dyrektora szkoły. Dodatkowo, w latach 1962 – 1968, pracował w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Katowicach. W ramach zajęć zleconych prowadził w WSP ćwiczenia z metodyki nauczania matematyki. Po utworzeniu Filii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Katowicach, w okresie od 1 marca do 31 lipca 1967 r., prowadził tam wykłady i ćwiczenia z metodyki nauczania matematyki. Równocześnie uczestniczył w seminarium pt. „Podstawy i Metodyka Matematyki” kierowanym przez prof. Antoniego Wakulicza. W seminarium tym uczestniczyli dr Marian Panczakiewicz, mgr Teodor Paliczka, mgr Maria Zajączkowska i mgr Jan Konior. Zajmowano się następującymi zagadnieniami:

  • oparciem geometrii na teorii przekształceń geometrycznych,
  • problematyką nauczania matematyki w oparciu o pojęcie funkcji,
  • logiką matematyczną i teorią mnogości.

Pod koniec lat sześćdziesiątych uczestnicy tego seminarium brali aktywny udział w pracach Katedry Metodyki Matematyki WSP w Krakowie, kierowanej przez prof. dr Zofię Krygowską. Pod jej nadzorem uczestniczyli w eksperymencie dydaktycznym. Prowadzili zajęcia w klasach eksperymentalnych.

Z inicjatywy mgra Teodora Paliczki utworzono w 1968 r., w VIII LO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Katowicach, pierwszą na Śląsku (czwartą w Polsce) klasę z poszerzonym programem matematyki.

W 1968 r. powstał Uniwersytet Śląski w Katowicach. Od 1 października 1970 r. do 28 lutego 1982 r. mgr Teodor Paliczka, w ramach zajęć zleconych, prowadził wykłady i ćwiczenia z dydaktyki nauczania matematyki na Sekcji Nauczycielskiej Uniwersytetu Śląskiego. Zajęcia odbywały się w szkole ćwiczeń przy ul. Grażyńskiego (dawniej Tyszki) oraz w VIII LO w Katowicach.

W czasie wprowadzania reformy programów nauczania, w latach 1968 – 1970, mgr Teodor Paliczka uczestniczył w procesie doskonalenia nauczycieli. Prowadził kursy organizowane przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Katowicach, którego szefową wówczas była mgr Pelagia Morejko. Brał udział we wdrażaniu nowych treści programowych w szkole podstawowej i średniej. Wygłaszał wykłady telewizyjne dla nauczycieli. W 1970 r. na zlecenie TV Kraków opracował i wygłosił cykl wykładów pt. „Przekształcenia płaszczyzny”.

Mgr Teodor Paliczka współpracował z Kuratorium Oświaty w Katowicach. W latach 1967 – 1972 uczestniczył w opracowaniu tematów maturalnych, a w latach 1965 – 1971 był delegatem Kuratorium Oświaty do Okręgowego Komitetu Olimpiady Matematycznej.

W roku 1976 Teodor Paliczka został mianowany dyrektorem IX Liceum Ogólnokształcącego im. H. Sienkiewicza (wówczas im. J. Kawalca) w Katowicach. Tam też zainicjował eksperymentalne nauczanie od 11 roku życia uczniów uzdolnionych matematycznie w klasach zorganizowanych w liceum. W szkole tej mgr Paliczka pracował do chwili powołania Go na urząd Wiceprezydenta Miasta Katowice, tj. do końca kwietnia 1981 r.

Niezależnie od pracy w szkole Teodor Paliczka, w latach 1973 – 1981, pełnił funkcję Wiceprzewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej w Katowicach. W latach 1981 – 1990 pracował w administracji państwowej, odpowiadając m. in. za oświatę i kulturę. I tak, w latach 1981 - 1987 był Wiceprezydentem Miasta Katowice, a w latach 1989 – 1990 piastował funkcję Wicewojewody Katowickiego.

Poza pracą zawodową prowadził działalność społeczną w Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz polityczną w Stronnictwie Demokratycznym (od 1964 r.), w strukturach którego był m. in. członkiem Centralnej Komisji Rewizyjnej (1976-1989), przewodniczącym Miejskiego Komitetu w Katowicach (1980-1988), a od 1989 r. wiceprzewodniczącym Wojewódzkiego Komitetu. W 1980 r. został powołany na członka Wojewódzkiej Rady Postępu Pedagogicznego i Technicznego na okres 3 lat. Przez cały czas swej działalności politycznej i administracyjnej uczył w szkole.

18 stycznia 1969 r. Teodor Paliczka został członkiem Polskiego Towarzystwa Matematycznego. W tym dniu wygłosił odczyt wprowadzający pt. „Praca z uczniem zdolnym”. Odtąd prowadził, w ramach PTM, działalność popularyzująca matematykę. Wygłaszał referaty dla nauczycieli, prelekcje dla uczniów, a od 1990 r. do października 2008 r. prowadził zajęcia w ramach „Międzyszkolnego Kółka Matematycznego” .

 

Za działalność społeczno-polityczną został odznaczony m.in.

  • Odznaką Zasłużonego Działacza Stronnictwa Demokratycznego;
  • Złotą Odznaką „Zasłużony w Rozwoju Województwa Katowickiego”, w 1972 r.;
  • Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, w 1985 r.

 

Za wybitne osiągnięcia w pracy dydaktycznej i wychowawczej otrzymał

  • Nagrodę Pierwszego Stopnia Ministra Oświaty i Wychowania, w 1972 i w 1980 r.;
  • Nagrodę Kuratora Oświaty i Wychowania, w 1961 r., 1977 r., 1991 r.;
  • Medal Komisji Edukacji Narodowej, w 1985 r.;
  • Medal Pamiątkowy 30- lecia Olimpiady Matematycznej, w 1980 r;
  • Medal Pamiątkowy 50-lecia Olimpiady Matematycznej, w 2000 r.

 

Teodor Paliczka jest autorem kilku artykułów i współautorem opracowań książkowych, m. in.

  • Praca dydaktyczno-wychowawcza szkoły z uczniem zdolnym”, Wyd. Instytut Kształcenia Nauczycieli i Badań Oświatowych, Katowice 1974;
  • Ćwiczenia z kombinatoryki i rachunku prawdopodobieństwa” (współautor Jan Swadźba), Wyd. Centrum Kształcenia Ustawicznego Ekonomistów i Ludwika Krzywickiego, Chorzów, 1974, 1977, 1994;
  • Matematyka, Zestawy zadań przygotowujących do matury i egzaminów na studia” (współautorzy: Krystyna Skórnik, Renata Suchanek), Videograf II, Katowice 2001;
  • Nowa matura, Matematyka – z nami zdasz” (współautorzy: Krystyna Skórnik, Renata Suchanek), Videograf II, Katowice 2006.

 

W 50-letnim okresie pracy pedagogicznej był nie tylko wybitnym nauczycielem, lecz również wspaniałym wychowawcą. Pamiętanym i cenionym przez wszystkich, którzy mieli okazję uczestniczyć w jego lekcjach. Do grona jego wychowanków można zaliczyć szereg znanych postaci świata nauki, kultury i medycyny. Są wśród nich profesorowie matematyki: prof. dr Krzysztof Rafał Apt (Uniwersytet w Amsterdamie), prof. dr Ewa Ligocka (Uniwersytet Warszawski), prof. dr Ryszard Rudnicki (Instytut Matematyczny PAN i Uniwersytet Śląski), prof. dr Adam P. Wojda (AGH Kraków). Do końca swoich dni żył sprawami byłych i aktualnych uczniów.

Teodor Paliczka zmarł po ciężkiej chorobie dnia 26 lutego 2009 r. Jego odejście, niespodziewane, zostawia pustkę, którą trudno wypełnić. Wpisał się na trwałe w historię VIII LO w Katowicach, a także w historię nauczania matematyki na Górnym Śląsku.

Profesor Teodor Paliczka we wspomnieniach wychowanków

 

Wraz z moją siostrą bliźniaczką skończyliśmy szkołę 42 lata temu, w 1967 roku. W 1964 roku, przez kłopoty ze zdrowiem, spędziłem parę miesięcy w sanatorium, gdzie też zastał mnie początek nowego roku szkolnego. Poprzez siostrę dotarły do mnie wieści, że mamy nowego nauczyciela matematyki. Podobno bardzo młody, sympatyczny i inteligentny. Dwa miesiące potem, po powrocie do Katowic, mogłem się o tym osobiście przekonać. Ów nauczyciel, Teodor Paliczka, okazał się rzeczywiście wyjątkowo miłą i ciekawą osobą. W czasie jego lekcji miało się wrażenie, że powiało jakimś świeżym wiatrem i że zapanowały nowe, ciekawe, czasy. Nawet uczniowie z kłopotami w matematyce słuchali go z zainteresowaniem i bardzo go polubili. Zazdrościliśmy klasie, której został wychowawcą.

Ojciec bardzo mnie zachęcał do matematyki, którą sam przed wojną studiował w Warszawie. Niestety, wkrótce po rozpoczęciu kolejnego roku szkolnego, gdy byliśmy w dziesiątej klasie, zmarł na atak serca. W jakiś naturalny sposób 'matematyczną opiekę' nade mną przejął Profesor Paliczka. Był on w tych czasach związany z organizacją Olimpiady Matematycznej w województwie Śląskim. Łatwo mnie nakłonił do wzięcia udziału w Olimpiadzie i dostarczał mi zbiorki zadań 'do treningu'. Jego opieka i zainteresowanie bardzo mnie zachęciły do studiowania problemów z tych zbiorków w domu. W dziesiątej klasie dotarłem do finału w Warszawie, a rok później zostałem laureatem i wziąłem udział w Międzynarodowej Olimpiadzie w ówczesnej Jugosławii.

Dopiero z biegiem czasu zacząłem sobie zdawać sprawę, jak wyjątkowo wspaniałym był nauczycielem i jego opieka pomogła mi w wyborze studiów i karierze naukowej.

Krzysztof Rafał Apt
(pracownik naukowy w Centrum Matematyki i Informatyki (CWI) w Amsterdamie, profesor informatyki na Uniwersytecie Amsterdamskim)

W latach 1961-1965 uczęszczałam do VIII Liceum Ogólnokształcacego im. Wilhelma Piecka w Katowicach (dziś szkoła ta nosi imię Marii Skłodowskiej-Curie). Miałam szczęście uczyć sie w klasie oznaczonej literką "c".  Uczył tam bowiem matematyki - profesor Teodor Paliczka. Zapamiętałam Go jako człowieka młodego, przystojnego i wiecznie uśmiechnietego.  Był On zaledwie 10 lat starszy od nas i pełen entuzjazmu dla matematyki i nauczania.  Potrafił On zarazić swoja pasją uczniów i był przez nich powszechnie lubiany.  Wykładając, wykraczał często poza program nauczania, opowiadając nam m. in. o teorii mnogości i algebrze zbiorów, co w latach 60-tych było zupełną nowościa w szkole. Zachęcał mnie do brania udziału w Olimpiadach Matematycznych i podsunął mi ksiażkę Robbinsa i Couranta "Co to jest matematyka" z której wiele sie nauczyłam.

Profesor Teodor Paliczka odegrał wielką rolę w kształtowaniu mojego zamiłowania do matematyki. Jestem Mu za to wdzięczna do dziś.

Ewa Ligocka
(profesor matematyki, emerytowany pracownik Uniwersytetu Warszawskiego)

Reprezentuję uczniów, którzy maturę zdawali w 1964 roku. Szkoła podstawowa trwała wtedy 7 lat, potem było 4-letnie liceum. W jednym budynku mieściły się obie te instytucje. Szkoła podstawowa miała swoją kierowniczkę, liceum swojego dyrektora, nauczyciele byli także przypisani do jednej z tych szkół, ale spotykaliśmy ich przez te wszystkie lata codziennie. Dla nas było bardzo ważne, że z tymi samymi szkolnymi koleżankami i kolegami spędziliśmy wspólnie 11 lat. Edukację w naszej szkole rozpocząłem od drugiej klasy szkoły podstawowej, w 1954 roku i właściwie do samej matury, do 1964 roku, czułem się nowy, trochę zazdroszcząc tym, którzy do Piecka1 chodzili od samego początku, od pierwszej klasy szkoły podstawowej.

Profesor Paliczka zaczął uczyć w naszej szkole w 1959 roku, kiedy rozpoczynaliśmy naukę w siódmej, ostatniej klasie szkoły podstawowej. Była to Jego pierwsza praca po studiach. W zasadzie był nauczycielem liceum, jednak z nieznanych mi powodów bardzo nalegano na niego, by mimo to uczył matematyki także w naszej klasie. Wiem od niego samego, że bardzo nie chciał tej siódmej klasy uczyć. Jakoś jednak Go do tego namówiono czy też zmuszono. Zostaliśmy jego pierwszymi i najmłodszymi uczniami. Nie sądzę, by kiedykolwiek później miał okazję uczyć tych samych uczniów przez 5 lat – no bo później uczył nas także przez 4 lata liceum, przygotowywał nas do matury.

Mieliśmy ogromne szczęście, wiadomo bowiem, że był nauczycielem wspaniałym, zupełnie wyjątkowym. Od samego początku, od pierwszego kontaktu cieszył się ogromnym autorytetem i zaskarbił sobie naszą sympatię. Dopiero teraz zdajemy sobie sprawę, że był niemal naszym rówieśnikiem. Starszy był od nas zaledwie o 9 lat!

Myślę, że sympatia jaką Go darzyliśmy była odwzajemniona. Wielkimi, niezapomnianymi do dziś przygodami naszych szkolnych lat były wspólne wyjazdy. Bywaliśmy na szkolnych wycieczkach, czasami kilkudniowych, raz na zimowisku w Szczyrku. Najczęściej w tych wyprawach towarzyszył nam Palik (tak Go nazywaliśmy, tak nazywały Go i następne pokolenia uczniów, w żadnym przypadku nie należy tego faktu traktować jako brak szacunku do Jego osoby). A przecież nie był naszym wychowawcą. Naszą wychowawczynią w liceum była Sonia Baranowska, równie młoda jak i On. Czy towarzyszył nam w tych wyjazdach z sympatii do nas, czy też do Soni? Tego już się nie dowiemy, ale mam nadzieję, że jeździł z nami także dlatego, że nas lubił. W końcu to jednak my byliśmy jego pierwszą klasą, którą uczył matematyki. Po latach miałem okazję stwierdzić, że pamiętał nas wszystkich zdumiewająco dobrze.

Jak wspomniałem, gdy zaczął nas uczyć był bardzo młody, miał zaledwie 22 lata. Już wtedy jednak miał rzadko spotykaną charyzmę, naturalny autorytet. Zjawiska szumu, gadania, podczas lekcji matematyki nie występowały, choć podczas innych lekcji bywało różnie.

Oto dwie anegdoty z tamtego okresu, obie bezpośrednio mnie dotyczące.

  • W okresie szkolnym tylko raz, na dodatek na terenie szkoły, próbowałem zapalić papierosa (niegroźnie, pierwszy papieros to ohyda!). Można z łatwością domyślić się w jakim miejscu próbowałem tego papierosa palić. Miałem jednak pecha (a może raczej szczęście). Nagle pojawił się Palik. Nic nie powiedział. Nawet żadnej miny nie zrobił. Nie pogroził nawet palcem – chyba zdębiał po prostu. Następnego razu, następnego papierosa nie było ani w okresie szkolnym, ani nawet w czasie studiów.

  • Profesor był obecny podczas ustnej części mojego egzaminu wstępnego na studia (zdawałem na Matematykę na UJ w Katowicach – UJ miał tu filię, na same zaś studia wyjechałem do Krakowa, gdzie już pozostałem). Na tym egzaminie był obecny pewno jako przedstawiciel środowiska, może kuratorium? Na obserwatorów egzaminów wstępnych uczelnie zapraszały wybitnych, mających doświadczenie i sukcesy nauczycieli. Łatwo policzyć: był to rok 1964, Paliczka miał zaledwie 27 lat. Określenie: nauczyciel młody pasowało do Niego świetnie, niedoświadczony nigdy, nawet wtedy gdy żadnego doświadczenia mieć nie mógł.

    O ile egzamin z matematyki poszedł mi raczej bez problemu, to z fizyki czułem się znacznie mniej swobodnie. Miałem pytanie z optyki, nie pamiętam treści pytania, pamiętam jaka miała być odpowiedź: obraz miał powstawać w nieskończoności. Nie byłem pewien odpowiedzi i ... wtedy Profesor mi podpowiedział! Do dziś pamiętam Jego gest, widoczny tylko dla mnie. Ktoś może powiedzieć: jak można tak szybko i dyskretnie, jednym gestem pokazać NIESKOŃCZONOŚĆ? No cóż, sprawa jest prosta. Między naprawdę dobrym nauczycielem a zapatrzonym w niego, pełnym zaufania uczniem powstaje rodzaj porozumienia, które z czasem nie słabnie. Mam nadzieję, że to publicznie uczynione wyznanie nie spowoduje unieważnienia mojego dyplomu ukończenia studiów matematycznych, ani innych dyplomów, które udało mi się później uzyskać.

Renia Tyszler2 przypomniała mi inną anegdotę, znacznie lepiej obrazującą Jego dydaktyczną metodę, stosunek do uczniów i cierpliwość.

  • Kiedyś, po objaśnieniu dość zawiłego problemu zapytał, czy wszystko jest jasne, czy jego tłumaczenie zostało zrozumiane. Ktoś powiedział, że nie, na co któryś z lepszych klasowych matematyków syknął. Na to Palik powiedział zdanie, które Renia zapamiętała dokładnie do dziś: to, że ty rozumiesz, nie znaczy, że wszyscy rozumieją – jeszcze raz to wytłumaczę. Nie był nauczycielem tylko najlepszych, najzdolniejszych uczniów. Miał cierpliwość do nas, także dla mniej matematycznie uzdolnionych.

Profesor miał wielki dar przekazywania wiedzy i wykładania, a my ogromne zaufanie do jego matematycznych kompetencji. Wiem skądinąd zresztą, że podczas studiów był świetny także jako matematyk, a nie wyłącznie jako dydaktyk matematyki. Tak się przypadkowo złożyło, że moim sąsiadem w Katowicach był Bernard Glat3, kierownik Katedry Matematyki w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Katowicach, gdzie Teodor Paliczka studiował. Często z Panem Glatem rozmawiałem o Profesorze Paliczce. Z tych rozmów wiem, jak dobrym i matematycznie uzdolnionym studentem był Palik. Profesor4 Glat ubolewał, że Paliczka nie chciał podjąć kariery naukowej, do której był jego zdaniem predestynowany. Powszechnie jednak wiedziano, Profesor Glat wiedział o tym także, że prawdziwą pasją Paliczki była dydaktyka matematyki i praca z młodzieżą. To właśnie było to co umiał robić najlepiej i lubił najbardziej.

Pewno sława znakomitego nauczyciela i organizatora spowodowała, że w pewnym okresie życia Profesor bardzo awansował. Był wiceprezydentem Katowic, później wicewojewodą Śląskim. To bardzo wysokie stanowiska, na których można wiele dobrego zdziałać. W tamtych czasach przebywałem długimi okresami za granicą, od 1964 roku mieszkam w Krakowie. Muszę jednak przyznać, że gdy dowiedziałem się o stanowiskach jakie Profesor pełnił, bardzo się zmartwiłem. Uważałem, że Jego działalność nauczycielska jest tak cenna, talenty dydaktyczny i matematyczny tak wybitne, że szkoda ich marnować na pełnienie funkcji z pewnością bardzo prestiżowych, ale jednak administracyjnych. Toteż z prawdziwą ulgą przyjąłem wiadomość, że wrócił do pracy nauczyciela i to w Naszej Szkole!

Stało się więc tak, że gdy w roku 1990 na dobre wróciłem do Kraju po wieloletniej nieobecności, wszystko było po staremu. Profesor Paliczka uczył matematyki, w tej samej co dawniej szkole, która wróciła do swojej przedwojennej nazwy5.

Na AGH gdzie pracuję (z przerwami na zagraniczne wyjazdy) od ukończenia studiów, w 1997 roku przekształcono Instytut Matematyki w Wydział Matematyki Stosowanej. W to przekształcenie byłem osobiście mocno zaangażowany. Jednym z problemów, które należało rozwiązać było rozpropagowanie informacji o nowopowstałym wydziale. Należało to zrobić tak, by uzdolnionych matematycznie uczniów ostatnich klas zachęcić do studiowania matematyki właśnie na AGH. Nie było to proste, bowiem po przeciwnej stronie ulicy Reymonta w Krakowie, przy której położony jest zespół budynków AGH znajdował się Instytut Matematyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z renomą i dobrze zasłużoną reputacją Instytutu Matematyki UJ trudno było się nam mierzyć. Internet wtedy – aż trudno teraz w to uwierzyć – nie funkcjonował jeszcze jako źródło informacji.

Problem rozwiązaliśmy w ten sposób, że udaliśmy się – my, pracownicy nowego wydziału AGH – w teren na spotkania z młodzieżą. Przede wszystkim do szkół, które kończyliśmy. Mówiliśmy uczniom o matematyce i studiach matematycznych w AGH. Ja oczywiście przyjechałem na spotkanie z Uczniami Naszej Szkoły, a spotkanie zorganizował Profesor Paliczka.

Pamiętam uczniów klas III i IV (liceum było wtedy 4-letnie) w skupieniu słuchających wykładu z matematyki. Pamiętam też, jak zadowolony, nawet dumny, był z ich rzeczywiście wspaniałego zachowania i zainteresowania Profesor. Ja także miałem satysfakcję, bo mój wykład wyraźnie się Palikowi podobał. Ale też przed żadnym innym wykładem nie miałem takiej tremy, nie obmyślałem go tak długo. No bo też nigdy wcześniej (ani później) nie miałem słuchacza, na którego ocenie tak mi zależało.

To spotkanie po wielu latach dało początek następnym. Przyjeżdżałem do Katowic na tak zwane matury łączone6. Współpracowaliśmy także z Profesorem w stypendialnym programie EURINSA7. No i wreszcie nastąpiło spotkanie z okazji 40-lecia naszej matury. To spotkanie tak nam się wszystkim spodobało, że zaraz potem zorganizowano następne, pod pretekstem naszych 60-tych urodzin. Profesor Paliczka był i na tym spotkaniu obecny. Wyglądał chyba najmłodziej z nas (myślę tylko o mężczyznach, rzecz jasna).

Nie zapomnę dnia, w którym dowiedziałem się o śmierci Profesora. Od rana otrzymywałem maile z tą smutną wiadomością. Jedną z pierwszych osób, która do mnie napisała, była pani dr Barbara Fila z Francji (teraz na Uniwersytecie w Luksemburgu), którą kiedyś Profesor polecał jako kandydatkę do programu EUROINSA. Kilka maili od studentów AGH, byłych uczniów Profesora, studentów których nie znam, nigdy ich nie widziałem. I najbardziej poruszające wydarzenie wieczorem, po moim ostatnim w owym dniu wykładzie. Przed drzwiami mojego biura na AGH czekała studentka I roku Informatyki. Zupełnie mi nieznana, zapłakana, czekała by mnie powiadomić o tym co się stało. Opowiedziała mi, że gdy szukała mojego gabinetu, zapytano ją dlaczego mnie szuka? Gdy powiedziała, że zarówno ją jak i mnie uczył ten sam nauczyciel, nie dano jej wiary. Przecież jest między nami 45 lat różnicy! A jednak tak rzeczywiście jest. Zarówno ją jak i mnie do matury i studiów przygotował Profesor Paliczka. Równie dobrze, z takim samym zaangażowaniem. Byłem zdumiony liczbą studentów AGH, głównie studentów matematyki i informatyki, których spotkałem na pogrzebie Profesora. Jego uczniów z pewnością będę spotykał jako studentów jeszcze jakiś czas. Nie będzie już następnych spotkań z udziałem Palika, a mogły być tak piękne. Bardzo żałuję, że nasze wzajemne kontakty nie były częstsze, bardziej intensywne. Kolejny raz musimy z żalem powtarzać słowa ks. Twardowskiego o naszym braku umiejętności okazywania uczuć bliskim, choć wiemy, że kiedyś przecież odejdą.

 

1. Szkoła nosiła nazwę II Szkoły Podstawowej i Liceum Ogólnokształcącego im. Wilhelma Piecka.
2. Koleżanka z mojej klasy, teraz nazywa się Herzog i mieszka pod Tel Avivem. Poza nią w pisaniu niniejszego tekstu pomagała mi inna klasowa koleżanka Danka Janiszewska (Lipińska, Toronto).
3. nformacje na temat B. Glata na stronie Uniwersytetu Śląskiego http://www.math.us.edu.pl/instytut/historia/glat/glat.html
4. Bernard Glat pełnił funkcję zastępcy profesora. Nie miał tytułu profesorskiego, nie miał także doktoratu. W tamtych czasach stopień doktora na uczelniach nie był tak powszechny jak to ma miejsce obecnie. Prof. Glat miał za sobą bardzo ciężkie przeżycia wojenne, w tym pobyt na Syberii. Jako uczeń zetknąłem się z nim także jako ze współorganizatorem kółka matematycznego dla uczniów licealnych, organizowanego przez WSP.
5. Tradycje przedwojenne Naszej Szkoły były przed nami, jej uczniami, raczej ukrywane, nie chwalono się nimi. Trudno się dziwić. No bo jak można było uczniom uzasadnić zmianę patrona szkoły z Marii Skłodowskiej-Curie na Wilhelma Piecka?
6. AGH wysyłało swoich przedstawicieli do niektórych szkół jako dodatkowych egzaminatorów. Maturzyści, którzy zdali takie egzaminy z odpowiednim wynikiem mieli zapewnione przyjęcie na AGH bez egzaminu wstępnego, który wówczas na AGH obowiązywał.
7. Program polegał na wyjazdach na pierwsze dwa lata studiów do Francji na renomowaną uczelnię INSA (Institut National des Sciences Apliques w Lyonie). Czesne i pobyt we Francji (akademik i stołówka) pokrywała strona francuska. Profesor rekomendował kandydatów, którzy znakomicie się we Francji spisywali.

Prof. dr hab. Adam Paweł Wojda